300 milionów pozwoleń. Na emisję CO2 do końca 2018 r.  Ze świata

Emisja CO2 zostanie jeszcze droższa. Polska chce blokować zmiany

Komisja europarlamentu ds. środowiska opowiedziała się we wtorek za przyspieszeniem utworzenia rezerwy gwoli unijnego rynku pozwoleń dzięki emisję CO2. Eurodeputowani pragną, by powstała ona do 31 grudnia 2018 r., a nie w 2021 r., jak proponowała KE.

Wcześniejszemu utworzeniu rezerwy stabilizacyjnej sprzeciwia się Polska. Jak ocenił polski europoseł Andrzej Grzyb (PSL), który to zasiada w komisji PE ds. środowiska, mogłoby to "stanowić istotny element podwyższenia kosztów działalności gospodarczej po Polsce". - W szczególności może to dotyczyć sektora energii, a w rezultacie generalnego wzrostu kosztów wytwórczości - powiedział dziennikarzom.

Polska przeciw

Zaproponowana przez Komisję Europejską rezerwa stabilizacyjna (market stability reserve – MSR) ma poprzez powiększenie cen pozwoleń na emisję CO2 zmobilizować przemysł do odwiedzenia realizacji założeń unijnej strategii klimatyczno-energetycznej i inwestycji przy zielone technologie.

"Pakiet klimatyczny wyzwaniem gwoli biznesu"

Polska była przy ogóle przeciwna jej zaprojektowaniu, bo może ona obciążać dodatkowymi kosztami nasz przemysł, ale nie udało się nam zablokować jej powstania. Teraz polski rząd oldschoolowa się o to, by weszła w życie jak na przykład najpóźniej.

- Sugestia utworzenia rezerwy w 2018 oraz przeniesienie do niej uprawnień zdjętych z rynku w tzw. procesie backloadingu (wycofanie z europejskiego układu części uprawnień do emisji CO2 - PAP) wydaje się dla nas nie do odwiedzenia przyjęcia - powiedział Grzyb. - Zablokuje to powrót uprawnień na rynek, natomiast przez to wzrosną katalogów ceny, co spowoduje podwyższenie kosztów działalności w Naszym kraju. Kraje, które popierają tą propozycję, to kraje, które opierają swoje gospodarki w alternatywnych źródłach energii, a nie na węglu jak na przykład Polska - dodał.

Jak ocenił europoseł, wydaje się pewna szansa na to, by niekorzystne dla Polski rozwiązanie w sprawie MSR udało się jeszcze zatrzymać w Radzie UE, to znaczy w gronie przedstawicieli rządów państw unijnych. Ostateczna odsłona nowych przepisów powstanie potem po drodze negocjacji między Sugestią an europarlamentem. Polscy dyplomaci przyznają jednak, że przeforsowanie polskiego punktu widzenia będzie trudne. "Ale nie składamy broni" - powiedział dziennikarzom jeden z nich.

Sprawozdanie komisji środowiska PE oparto na kompromisowym raporcie centroprawicowego europosła z Belgii Ivo Beleta. Liberałowie i Zieloni chcieli jeszcze wcześniejszego uruchomienia rezerwy stabilizacyjnej - od 2017 r.

300 milionów pozwoleń

Energetycy: pakiet klimatyczny nie obciąży polskiej gospodarki

Jak wskazał po głosowaniu włoski europoseł i były komisarz ds. przemysłu Antonio Tajani, przy ramach reformy unijnego systemu handlu pozwoleniami na emisje PE proponuje nowość: 300 milionów pozwoleń trafi do odwiedzenia specjalnego Funduszu Innowacji Przemysłowych, który pomoże przemysłowi uregulować się do niskowęglowych technologii.

Do przyjęcia analogicznych rozwiązań, które ograniczą negatywne konsekwencje wprowadzenia MSR na rzecz energochłonnych sektorów przemysłu, namawiał w styczniu w europarlamencie polski wiceminister środowiska Marcin Korolec. We wtorek także europejskie stowarzyszenie przemysłu stalowego EUROFER pozytywnie oceniło ofertą dodatkowego finansowania dla nowinek w przemyśle, ale jednocześnie wyraziło niezadowolenie z propozycji wcześniejszego utworzenia rezerwy stabilizacyjnej na rynku pozwoleń na emisję CO2. Według EUROFER nie stanowi to zachęty do inwestowania w UE dla przemysłu stalowego.

Nadwyżki pozwoleń na emisje na unijnym rynku wystąpiły od 2009 roku, metrów. in. w następstwie kryzysu gospodarczego. Ich duża liczba znamiennie wpłynęła na cenę jak i również zdemotywowała przemysł do inwestowania w nowoczesne niskoemisyjne technologie, co było głównym założeniem systemu handlu emisjami ETS. Aby podnieść cenę uprawnień, KE w ub. r. zmniejszyła liczbę pozwoleń w emisje o 400 mln. Ograniczenie to jest rezultatem tzw. backloadingu, czyli zamrożenia aukcji 900 mln pozwoleń na emisję CO2 przy latach 2014-2016 i przesunięcia ich na lata 2019-2020. Backloading spotkał się wraz ze sprzeciwem niektórych państw Starego kontynentu, m. in. Polski, które obawiały się wzrostu cen energii oraz ograniczenia władców do budżetu ze handlu nadwyżek pozwoleń.

UE w zakresie pakietu klimatyczno-energetycznego dzięki lata 2013-2020 zobowiązała się do 20-proc. redukcji gazów cieplarnianych w stosunku do 1990 roku. W ramach ustaleń październikowego szczytu Ue postanowiono, że w latach 2020-2030 redukcje CO2 wyniosą 30 proc.