Chiński MSZ stanowczo o amerykańskiej histerii wobec Huawei

Chińskie MSZ mówi o amerykańskiej "histerii" wobec Huawei

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych nazwało 17 stycznia "histerią" amerykańskie plany nowych ustaw mających blokować udział chińskich firm technologicznych w tamtejszym rynku. Dzień wcześniej grupa kongresmenów przedstawiła projekty ustaw z zakazami współpracy handlowej m. in. z chińskimi Huawei i ZTE.

W pomysł nowych przepisów amerykańskie spółki nie mogłyby sprzedawać w chiński rynek czipów i podzespołów własnej produkcji. Pekin nazywa taki obrót kwestie "histerią" i broni się przed oskarżeniami o wymuszanie na chińskich firmach dotarcia do danych ich klientów i szpiegowanie Stanów Zjednoczonych.

Od kilkudziesięciu dzionki oskarżenia o szpiegostwo dzięki rzecz chińskiego rządu mnożą się pod adresem Huawei. 1 grudnia na polecenie AMERYCE zatrzymano w Kanadzie córkę założyciela Huawei, Meng Wanzhou. Waszyngton ma czas dzięki decyzję co do jej ekstradycji do końca stycznia. Prezydent Donald Trump zapowiada, hdy może osobiście ingerować w działanie wymiaru sprawiedliwości, jeżeli będzie tego wymagać dalsze powodzenie rozmów handlowych ze stroną chińską.

Czasy chaosu i młodości

15 stycznia podczas spotkania z dziennikarzami pierwszy raz od kontroli córki głos zabrał Ren Zhengfei, założyciel Huawei i były wojskowy. Mówił, iż tęskni za córką jak i również że wierzy w "wielkość" prezydenta Trumpa. Ren zaprzeczał też jakimkolwiek posądzeniom swoim firmy o kontakty z chińskim rządem. Twierdził, hdy nie będzie nigdy pracować na szkodę jakiegokolwiek państwie na świecie.

Tłumacząc dziennikarzom swoją ścieżkę promocji Ren przypomniał początki swojej obecności w biznesie jak i również armii. Pierwsze doświadczenie technologiczne zdobył jeszcze podczas Rewolucji Kulturalnej (trwała w latach 1966-76), jako członek wojskowej brygady oddelegowanej do konstrukcji fabryki ubrań w Liaoyang na północnym wschodzie państwie (obecnie prowincja Liaoning). Znajdujący się wówczas pod rządami przewodniczącego Mao i w wielkim chaosie, jak Ren określił Rewolucję Kulturalną, państwo sprowadził z Francji machiny firmy Technip Speichim. Ren jako jeden z kilkorgu posiadających kilka skończonych klas został potraktowany jak inżynier i poproszony o wprowadzenie koniecznych usprawnień do aparatury testującej.

Jego wynalazek opracowany przy pomocy, jak osobiście twierdzi, niewielkich umiejętności matematycznych, spodobał się i został wykorzystany propagandowo. Dzięki temu Ren trafił do partii - "Nie wiem, bądź zdajecie sobie sprawę, hdy były to czasy, wówczas gdy trzeba było należeć do odwiedzenia partii nawet na stanowisku szefa kucharzy w wojsku" - przyznaje dodając, że przy 1978 gdy Chiny wchodziły na drogę reform ekonomicznych był "zbyt młody, by zrozumieć ich wielkość".

Porównanie do Steve'a Jobsa

Ren przypomniał, że na założenie Huawei pożyczał pieniądze od momentu znajomych. Po zakończeniu ekipy wojskowej dostał na rodzinę 3 tys. juanów odprawy, a do założenia przedsiębiorstwa państwo wymagało 20 tys. juanów. Pozostałą kwotę zbierał od ludzi mimo wszystko stanął "kapitał założycielski" w wysokości 21 tys. juanów.

Założyciel Huawei odniósł się także do kwestii struktury akcjonariatu firmy. Z początkiem roku po zakończeniu najnowszej rundy wyboru akcjonariuszy kapitał Huawei reprezentuje 115 osób podejmujących decyzję w imieniu 96 768 wszystkich akcjonariuszy. Zdaniem Rena nie ma możności, by ktokolwiek posiadał choć jedną akcję firmy dziś lub wcześniej dla tej dziewczyny nie pracując. Nie zaakceptować ma także możliwości ingerowania zewnętrznych podmiotów w funkcjonowanie firmy. Ren przyznał, że sam posiada 1, 14 proc. akcji koncernu i zdaje sobie sprawę, że może swój pakiet ciągle zredukować na wzór Steve'a Jobsa, gdzie należało 0, 58 proc. akcji Apple.