Europejski handel wciąż zagrożony. Fiasko rozmów o nowych regulacjach  Informacje

Temat: Unia Europejska

  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Koniec gorszych produktów dla Polaków? "Podejrzewam, że mało się zmieni"
  • Tani jakim sposobem Polak. Eurostat porównał koszta pracy w Unii
  • Unia szykuje rewolucję w regulacjach. Dziesięć zakazanych produktów
  • Bruksela nałożyła karę na General Electric. "Dokładne informacje będą niezbędne"

Fiaskiem zakończyły się w piątek negocjacje w sprawie przepisów mających pomóc Unii Europejskiej po walce z nieuczciwymi praktykami handlowymi.

Kraje Unii nie porozumiały się ws. propozycji ułatwiającej nakładanie wyższych ceł na państwa używające subsydia i ograniczające dojście do surowców.

Recesja i ropa za 60 dolarów. Mimo sankcji Rosja i tak liczy w wzrost PKB

Dlaczego?

- Część Wskazówki (państw członkowskich - red. ) postrzega środki obronne, które mogłyby być stosowane, jako formę protekcjonizmu, mogącego narazić na niebezpieczeństwo handel w Europie - rzekł na konferencji prasowej po piątkowym spotkaniu ministrów rozważnych za handel wiceszef resortu rozwoju gospodarczego Włoch Carlo Calenda. Rzym w tym półroczu przewodzi pracom UE.

Jak podkreślił, kraje unijne mające odmienne punkt widzenia postrzegają te propozycje jak instrumenty, które UE powinna mieć w swoim arsenale, by bronić się przed nieuczciwymi praktykami handlowymi.

Światowy Dzień Telewizji. "Pomaga przybliżyć ludziom świat"

Unijne instrumenty ochrony handlu nie były rewidowane od momentu 1995 r., an od tego czasu w gospodarki międzynarodowym zaszły znaczące zmiany. KE, która przedstawiła sugestie w tej sprawie przy ubiegłym roku, podkreślała, że reforma jest konieczna, aby odpowiedzieć na rzeczywistość gospodarczą.

Bez zmian

W odróżnieniu od wielu państw świata, m. in. NA JUKATAN, Chin czy Rosji, system postępowań antydumpingowych i antysubsydyjnych jest w UE bardzo liberalny. UE analizując sprecyzowany przypadek subsydiowanych towarów nie zaakceptować patrzy na niego wyłącznie z perspektywy producentów podobnych towarów na starym kontynencie, ale też klientów, dystrybutorów czy sieci komercyjnych. Czyli nawet jeśli myto na jakiś towar miałoby pomóc grupie producentów w UE, to w świetle obecnych przepisów nie będzie ono wprowadzone, jeśli miałoby niekorzystny wpływ np. w importerów.

UE nie nakłada też, jak wówczas robi większość państw dzięki świecie, ceł odpowiadających wysokości subsydiów (czyli z perspektywy UE zakazanej pomocy państwowej), tylko dopasowuje je do odwiedzenia takiego poziomu, by wytwórce europejscy nie ponosili utrat.

Wprawdzie w propozycji KE nie wspomniano klarownie o Chinach, ale kraj ten wielokrotnie był krytykowany za subsydiowanie handlu i sztuczne ograniczanie eksportu własnych zasobów metali ziem pojedynczych wykorzystywanych w zaawansowanej technologicznie produkcji, m. in. broni, nowoczesnych telefonów komórkowych i elektrowni wiatrowych. Chiny zaspokajają ok. 95 proc. świeckiego zapotrzebowania na ten surowiec.

Jakie praktyki?

Państwa mające metale ziem rzadkich stosują nielegalne z punktu widzenia UE procedury ich zatrzymania u mojej dziurki, np. utrudniając eksport, aby zapewnić je po mniejszych cenach swoim producentom. Przez to producenci unijni są mniej konkurencyjni, np. przy stosunku do chińskich.

Dlatego KE zaproponowała po kwietniu 2013 r. oryginalne przepisy, które przewidywały np. nakładanie wyższych ceł ochronnych, jeżeli rząd jakiegoś państwa pomaga swoim firmom, zapewniając im tańsze surowce bądź subsydiując je w odmienny sposób.

Państwa UE podzieliły się w sprawie tej propozycji na pobłażliwe i protekcjonistyczne. Polska opowiadała się za przyjęciem ofert KE, podobnie jak np. Francja. Z kolei pobłażliwe kraje, takie jak Szwecja czy Wielka Brytania, zostały przeciwne. W rezultacie w piątek nie powiodło się zebrać odpowiedniej większości i propozycja KE upadła.

Bez porozumienia

Na piątkowym posiedzeniu ministrów UE odpowiedzialnych za wymiana handlowa nie osiągnięto też postępu ws. propozycji dotyczącej zleceń publicznych. Nowe przepisy miały wzmocnić pozycję UE w rozmowach z krajami, które stosują różnego rodzaju przeszkody w tej materii.

KE chciała, by przedsiębiorstwa z państw, które nie dają możliwości startowania przy przetargach publicznych przedsiębiorstwom z UE, miały zamknięty dostęp do rynku unijnego.

Propozycja w tej sytuacji została przedstawiona w 2012 r., jednak do tego momentu nie zaakceptować udało się jej przyswajać ze względu na różnice wśród państw członkowskich. Komisja chciała wywrzeć nacisk w Chiny i inne państwa, które utrudniają albo utrudniają dostęp firm unijnych do swoich zamówień, chociaż same mają swobodę startowania po przetargach w UE. KE liczyła, że w ten sposób wymusi wzajemne wyraźnie rynków.

Konkurencja międzynarodowa

Projekt przewiduje, że w przypadku przetargów publicznych o wartości co najmniej 5 mln euro KE na wniosek organu zamawiającego mogłaby wykluczyć z możliwości składania ofert firmy z kraju stosującego praktyki protekcjonistyczne.

Według wyliczeń KE na kuli ziemskiej tylko jedna czwarta branży zamówień publicznych jest otwarta na konkurencję międzynarodową. Ograniczenia stosowane przez partnerów handlowych dotykają sektory, w jakich UE jest wysoce konkurencyjna, takie jak budownictwo, spedycja publiczny, branża wyrobów lekarskich, energetyka i przemysł farmaceutyczny.