Afera GetBack - rząd stworzy fundusz rekompensat dla poszkodowanych

Rząd pragnie wypłacać rekompensaty oszukanym udziałowcom. "To rola sądów, a nie urzędników"

Rząd chce stworzyć Fundusz Edukacji Finansowej i wypłacać z jego rekompensaty osobom oszukanym tuż przy sprzedaży obligacji korporacyjnych. Dzięki pieniądze liczyć będą mogli także posiadacze papierów GetBacku. Ale pod pewnymi warunkami.

- Planuje się, aby była możliwość skorzystania z rekompensat wypłacanych przez Fundusz w przypadku, kiedy wykroczenie prawa w ramach przygotowania jak i również przeprowadzenia emisji lub zbycie obligacji, miało miejsce poprzednio dniem wejścia w los ustawy - pisze w odpowiedzi na pytania Business Insider Polska Ministerstwo Finansów.

Resort zaznacza jednakże, że pieniądze zostaną wypłacone poszkodowanym w aferze GetBack, jeżeli organy właściwe (KNF, UOKiK lub sąd) stwierdzą te naruszenia oraz zostanie ogłoszona upadłość spółki albo otworzone zostanie wobec owego podmiotu postępowanie restrukturyzacyjne.

Najważniejszym warunkiem jest jednak to, że forsowana za pośrednictwem Ministerstwo Finansów ustawa powinien wejść w życie.

"To rola sądów, natomiast nie urzędników"

Przypomnijmy: w wykazie prac legislacyjnych pojawił się projekt ustawy, który mniema utworzenie specjalnego Funduszu Oświaty Finansowej, który przede wszelkim ma edukować Polaków, jednak również wypłacać rekompensaty przy przypadku, gdy inwestor jest ofiarą oszustwa przy handlu obligacji. Więcej o detalach projektu ustawy pisaliśmy W TYM MIEJSCU.

- Trzeba zaakcentować, że system będzie miał charakter rekompensacyjny nie a gwarancyjny i będzie zależny od uprzednio nałożonych kar pieniężnych. Rekompensata zostanie wypłacona do wysokości 25 proc. poniesionej straty nie zaakceptować więcej niż 100 tys. zł - wyjaśnia nam resort finansów.

Co o tym pomyśle sądzą profesjonaliści? Mirosław Bajda, prezes EuroRating zwraca uwagę, że obligacje korporacyjne są instrumentem charakteryzującym się wyższym ryzykiem niźli lokaty bankowe, więc nie powinny podlegać jakimkolwiek gwarancjom państwowym. Nawet w sytuacji ewentualnych nieprawidłowości przy katalogów oferowaniu.

- Przy takich sytuacjach inwestor może domagać się od oferujących wypłaty odszkodowania na ulicy sądowej, a nadzór pieniężny powinien surowo karać podmioty dopuszczające się ewentualnych naruszeń - uważa Mirosław Bajda.

Podobnego zdania wydaje się Emil Szweda, ekspert spośród portalu Obligacje. pl:

Tacy inwestorzy powinni dysponować prawo do odszkodowań, jednak na drodze sądowej, natomiast nie urzędowej. Inaczej to urzędnicy będą decydowali który i w jakim stopniu został wprowadzony w błąd (tu istnienie ogromne pole do interpretacji) i pozostaną podejmowali decyzje o otrzymaniu - lub nie - odszkodowań.

Tymczasem po to jest władza sądownicza i to jej działanie powinno się usprawnić, zamiast ją dublować. Oczywiście dopiero praktyka wykaże, czy pomysł z programem rekompensat się sprawdzi, o ile w ogóle zostanie wtajemniczony w życie. Na dziś wydaje się ideą cokolwiek utopijną.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI uważa natomiast, że takim rozwiązaniem zrównujemy inwestycje w obligacje korporacyjne wraz z depozytem bankowym, chronionym do odwiedzenia pewnej wielkości przez BFG.

- A tego typu porównanie było przecież nadrzędnym orężem nieuczciwych "doradców". Rozumiałbym jeszcze (z przymrużeniem oka), gdyby ryzyko stało symetryczne, czyli państwo "dopłacało" do rynkowej straty wraz z niespłacanych obligacji, jednocześnie ściągając kolejne "myto" od zysków z obligacji wypłacalnych emitentów - wskazuje Jarosław Niedzielewski. I dodaje:

Skądinąd pytań jest więcej. Jakie możliwości z akcjami? To także jest inwestycja w firma tylko, że w postaci udziałowej, a nie dłużnej. W jednym i kolejnym przypadku inwestor może przegrać cały wpłacany kapitał, jednakże obligacje mają pierwszeństwo w przypadku spieniężania majątku przedsiębiorstwa.

Między innymi toteż potencjalna stopa zwrotu z obligacji jest ograniczona do wypłacanych odsetek, a w przypadku działaniu jest teoretycznie nieograniczona. Lub w przypadku strat, na rynku akcji, inwestorom też będzie wypłacone "odszkodowanie"? Przecież inwestor kupujący akcje także ma możliwość być wprowadzony w niedobór, nawet jeśli nie przez doradcę finansowego, to np. zarząd czy głównego akcjonariusza danej spółki.

Aby wypłacić inwestorom rekompensatę za poniesioną stratę np. na obligacjach spółki GetBack, potrzeba aby było (z grubsza licząc) 200 mln złotych. Jarosław Niedzielewski wskazuje, że żeby zagwarantować Funduszowi tego rodzaju środki, kary administracyjne i grzywny sądowe musiałyby być znacznie wyższe niż obecnie i nakładane na podmioty rynku finansowego niemal każdego dnia.

Pojawia się też problem praktyczny z ustaleniem kwoty oraz terminu wypłaty rekompensat. Rekompensatą posiada być bowiem objęte 25 proc. straty definiowanej w charakterze różnica pomiędzy kwotą niezrealizowanych przez emitenta zobowiązań wynikających z obligacji a łączną wartością kwot odzyskanych spośród tytułu tych zobowiązań.

- Tymczasem w wypadku wystąpienia upadłości lub przeprowadzania restrukturyzacji emitenta obligacji odzyskiwanie należności przez wierzycieli najczęściej trwa latami i najczęściej dopiero po bardzo długim czasie wiadomo, jaka była ostateczna strata poniesiona poprzez inwestora (a więc która rekompensata powinna zostać wypłacona) - wskazuje Mirosław Bajda.

"Przymusowa dematerializacja wydaje się dobrym pomysłem"

Eksperci chwalą jakkolwiek inne zapowiadane zmiany. Jak na przykład już pisaliśmy, projekt ustawy zakłada obligatoryjną dematerializacji obligacji korporacyjnych, certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez fundusze zamknięte (FIZ), oraz listów zastawnych. Jakie możliwości to oznacza? Że wszystka emisja obligacji korporacyjnych posiada być przymusowo zarejestrowana w systemie KDPW. Dotychczas takiej rejestracji podlegały emisje publiczne. Nie będzie już zatem mowy o "anonimowości" ofert prywatnych.

- Dematerializacja obligacji i przystąpienie ich rejestrem systemu KDPW, jest moim zdaniem słuszną koncepcją. Zarówno w branży akcji, jak na przykład i obligacji korporacyjnych transparentność tworzenia i obrotu tymi instrumentami oraz dostępność wiadomości przekazywanych przez emitentów, powinna być jak najpełniejsza - wskazuje Jarosław Niedzielewski.

Przymusowa dematerializacja musi znacznie ułatwić nadzorowi finansowemu dostęp do informacji jaka firma, dla ilu udziałowców i na jakie sumy wyemitowała obligacje. Zaś to z kolei wpłynie na zwiększenie skuteczności przeglądu nad obszarem rynku dokumentów korporacyjnych. Ale eksperci mniemają, że na tym modyfikacje nie powinny się ukończyć.

- Należałoby wdrożyć także inne przepisy, które utrudniałyby obchodzenie przez emitentów przepisów prawa i równolegle zwiększałyby dostęp inwestorów do informacji na temat sytuacji finansowej i ryzyka kredytowego emitentów obligacji. Powinien zostać np. wprowadzony zakaz oferowania obligacji samodzielnie przez ich emitenta (jak miało to obszar np. w przypadku GetBacku) - wskazuje Mirosław Bajda. I dodaje:

Racjonalnym pomysłem byłoby również objęcie limitem 149 inwestorów wszystkich ofert prywatnych danego emitenta w danym roku, lecz nie dla całego roku kalendarzowego, tylko dla jednego kwartału. Emitent mógłby więc podsuwać myśl w trakcie roku nabycie swych obligacji nie więcej niźli ok. 600 podmiotom w ciągu roku (z wskazane jest tylko część zwykle decyduje się na inwestycję), an odrzucić kilkunastu czy kilkudziesięciu tysiącom jak miało to położenie w sytuacji GetBacku.

Jego zdaniem należałoby także wprowadzić obowiązek publicznego informowania o kluczowych warunkach (w naszym o wartości, terminie zapadalności, oprocentowaniu, najważniejszych kowenantach a także o ewentualnych opcjach put lub call) dla wszelkiej z serii wyemitowanych obligacji.

- Pozwoliłoby wówczas uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku GetBacku, gdzie spółka (notowana zarówno na rynku akcji jak i obligacji) ukrywała większość informacji na temat robionych emisji i nawet członkowie jej rady nadzorczej nie mieli pojęcia np. na temat tym, że masowo przeprowadzane były emisje z możliwością put (dającą inwestorom szansę bezwarunkowego domagania się wcześniejszego wykupienia obligacji), co całkowicie było jedną z podstawowych przyczyn utraty płynności i wystąpienia upadłości spółki a mianowicie wyjaśnia Mirosław Bajda.

"KNF powinna mieć większą ilość uprawnień"

Zmiany szykowane są też w funkcjonowaniu KNF. Na przekształceniu Urzędu Komisji Przeglądu Finansowego w państwową osobę prawną, składki i należności wnoszone będą bezpośrednio do Urzędu, gdzie KNF zostanie organem zarządzającym. Ponadto zestaw Komisji zostanie rozszerzony o przedstawiciela premiera i ministra ds. służb specjalnych, zaś także człowieka z BFG, z tym że tychże dwóch ostatnich członków nie będzie miało prawa głosu.

Przepisy projektowanej ustawy ustanawiają także ramy prawne na potrzeby przekazywania wiadomości między KNF, jej członkami oraz innym organami, metrów. in. ABW, CBA, Policją i UOKiK.

- Pozytywnie oceniamy propozycję odmian dot. wzmocnienia nadzoru i ochrony inwestorów na rynku finansowym ogłoszoną dziś za pośrednictwem @PremierRP. Liczymy, że poprawka sposobu finansowania KNF/UKNF przyczyni się do zwiększenia naszych możliwości operacyjnych, w szczególności inspekcyjnych - poinformował dzięki Twitterze Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.